23 października 2017

Dżinn #2: 30 Dzwoneczków

Drugi tom serii przedstawia nam ciężką drogę, prowadzącą do serca haremu. Każda z kobiet, wstępujących na tą ścieżkę ma swoje powody, jednak zawsze trafiają na nią za sprawą Dżinn. Kobiety nie potrafiącej kochać, uznającej swe ciało, jako narzędzie do wyższych celów i nie czerpiącej emocjonalnej przyjemności z seksu. Taka jest właśnie Jade, faworyta sułtana, która dla swego Pana jest gotowa uczynić wszystko. Jej wnuczka kroczy tą drogą, aby odnaleźć człowieka, który może opowiedzieć jej całą prawdę o babce. W tle zaś przewija się ciągle legendarny skarb ostatniego sułtana Turcji i dwoje mężczyzn, rywalizujących o nagrodę. W takt tej rywalizacji słychać dźwięk malutkich dzwoneczków, które kandydatka do haremu odrzuca gdy zaspokoi jakiegoś mężczyznę lub kobietę. Nie dla swojej przyjemności, a ich.

22 października 2017

Opowieści dla 3-latka

Tak się jakoś złożyło, że ostatnio szukałem wraz z żoną prezentu, dla córeczki przyjaciół z dawnych lat. Dziewczynka ma dwa latka, a koleżanka lubi czytać jej do snu, zatem pomysł narodził się jakoś samoistnie. W księgarni natrafiłem na stos książeczek mających po 3-5 grubych, tekturowych stronic, na których widniała zwięzła, barwna opowieść. To jakaś księżniczka, to wesołe zwierzątka, to nauka słówek w języku angielskim. Słowem - wszędzie ten sam zestaw, tylko w innej oprawie graficznej. Wtedy naszą uwagę przykuła seria ustawiona na tylnej ścianie. Były to baśnie i bajki dla dzieci, przeznaczone dla pociech od 3 do 6 lat. Każdy rocznik miał swoją księgę, okraszoną inną grafiką i kolorem tła. Okładka zachęcała, obiecując naprawdę baśniową przygodę, zatem bez większego oporu sięgnąłem po książkę i... dałem się ponieść magii. Z dzieciństwa rzecz jasna.

21 października 2017

Dżinn #1: Faworyta

Jean Dufaux jest jednym z moich ulubionych scenarzystów komiksowych. Jak dotąd nigdy nie zawiodłem się na jego pracach, a na mojej półce znajduje się wiele jego serii. "Skarga Utraconych Ziem", "Krucjata", "Konkwistador" czy moja ukochana "Murena". Ciągle jednak uzupełniam te zbiory o nowe pozycje i jakiś czas temu, dołączyła do nich "Dżinn". Tak, ta seria już po pierwszym albumie mnie oczarowała, umiejętnie łącząc historię, fikcję i subtelną erotykę. Akcja komiksu rozgrywa się bowiem w dwóch okresach czasowych - na przełomie XX i XXI wieku oraz w 1912 roku, za czasów ostatnich sułtanów dawnego Imperium Osmańskiego. To właśnie w tym okresie żyje tytułowa faworyta imieniem Jade. Bardzo niebezpieczna kobieta, babka głównej bohaterki, która potrafiła do perfekcji wykorzystać swoje główne atuty - intelekt i ciało.

20 października 2017

Batman #2: Miasto Sów

Seria Batmana Scotta Snydera zebrała bardzo mieszane opinie. Jakiś czas temu pojawił się ostatni, dziesiąty tom o wymownym podtytule "Epilog", który też nie zebrał jakiś powalających ocen. Nim jednak go przedstawię, warto po tak długim czasie, świeżo przyjrzeć się całości. Pierwszy tom noszący tytuł "Trybunał Sów", bardzo mi się podobał, co zresztą opisałem w recenzji. Czas na moją ocenę drugiego albumu, czyli "Miasta Sów" Muszę przyznać, że Snyder naprawdę genialnie pociągnął kontynuację wydarzeń wokół Trybunału i dał ludziom Batmana, na którego długo czekałem. Takiego bardzo ludzkiego, który autentycznie potrafi się bać i dociera w końcu do niego, że nie zna na wylot "swojego" miasta.

19 października 2017

Wsiąść do pociągu: Wersja Steam

Dużo osób będących fanami gier planszowych, zażarcie krytykuje ich wersje elektroniczne. Bo to zabija relacje między graczami, bo brakuje klimatu i uroku tego hobby, bo to niszczy dobre imię tej formy rozrywki. Wymieniać można długo i muszę przyznać, że te zarzuty nie są  do końca bezpodstawne. Z drugiej strony nie jestem absolutnym przeciwnikiem gier planszowych, czy karcianych, na komputerach. Owszem, zdarzają się takie jak "Wiedźmin", którego planszowa wersja na PC jest po prostu słaba. Z drugiej strony karciane gry kolekcjonerskie, pokroju "The Elder Scrolls: Legends" czy gry zamieszczane na serwisie Board Game Arena, wypadają rewelacyjnie. Jedną z kluczowych zalet jest możliwość znalezienia graczy o dowolnej porze oraz prowadzenie rozgrywek z ludźmi z całego świata. Nawet da się z nimi normalnie pogadać na czacie tekstowym lub głosowym. Dlatego postanowiłem dziś przedstawić grę, która jest doskonale znana w środowisku planszowym - "Wsiąść do pociągu". Tyle, że w wersji na PC.

18 października 2017

Uncanny X-Force #1: Sposób na Apocalypse'a

Wielkim fanem X-Men ani całej tej zmutowanej bandy herosów i superzłoczyńców nigdy nie byłem, jednak kilku bohaterów zawsze lubiłem. Na ich czele był Logan i Deadpool (no, ten drugi to nie rasowy mutant), zatem ich wspólny występ w "Uncanny X-Force" szybko przykuł moją uwagę. Już wcześniej czytałem kilka komiksów, gdzie ta dwójka występowała razem, ale dopiero teraz natrafiłem na coś, co faktycznie mnie zainteresowało. "Sposób na Apocalypse'a" to komiks, który pod pewnymi względami zbliża się do Marvel Max. Jest brutalny, krew potrafi tutaj płynąć wartkim strumieniem, porusza, choć nie tak mocno, jak Max, problemy wątpliwie moralne, a bohaterowie nie są typowymi przedstawicielami swego gatunku, co to paradują w trykocie. No dobra, mają obcisłe ciuszki, ale działa to na zasadzie marki. Innymi słowy - Marvel, niekoniecznie dla nastolatków z mlekiem pod nosem.

17 października 2017

Simon Beckett - Niespokojni zmarli

Simon Beckett jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Wydał raptem kilka książek, ale każda przypadła mi do gustu, choć dopiero trzecia, "Szepty zmarłych", zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Potem takie samo, pozytywne zaskoczenie spotkało mnie przy "Ranach kamieni", które były bardzo odmienne od innych książek tego autora. Teraz wrócił na swój dawny tor i sztandarowej postaci doktora Davida Huntera. Nasz antropolog sądowy został tym razem wezwany do bardzo śliskiej sprawy. Niejaki inspektor Lundy zadzwonił do niego w sprawie nadzorowania wydobycia zwłok z mokradeł Backwaters w Essex. Teoretycznie sprawa jest jasna - trup należy do syna miejscowego bogacza, Sir Stephena Villiersa. Problem w tym, że ponad pół roku temu wspomniany nieboszczyk był zamieszany w zaginięcie swej kochanki, której ciała nie odnaleziono. Sprawa znów wypływa na wierzch i przybiera coraz bardziej zagmatwany obraz, gdy Hunter trafia przypadkiem na kolejne zagadkowe poszlaki.

16 października 2017

Herkules

Gdy w 2014 roku obejrzałem zwiastun "Herkulesa" powiedziałem sobie, że na pewno na ten syf nie wydam ani grosza. Był on bowiem bardzo cienki, napakowany wyjątkowo tandetnymi efektami komputerowymi i ogólnie zniechęcał. Film rzeczywiście sukcesu kasowego w kinach nie odniósł, ale doszły mnie słuchy, jakoby trailer miał sporo "graficznych" dodatków nie występujących w filmie. Gdy w końcu produkcja trafiła na DVD i kosztowała grosze, postanowiłem po nią sięgnąć. Faktycznie, zwiastun kłamał, bo zamiast klasycznego badziewia z półki X dostałem bardzo porządny film fantasy klasy B, z świetnie napisanym scenariuszem, porządną grą aktorską i ciekawie zrobioną scenografią. Co ważniejsze Dwayne Johnson zagrał naprawdę dobre swoją rolę, choć laury zwycięstwa nalezą się nie tylko jemu.

15 października 2017

Thor Gromowładny #4: Ostatnie dni Midgardu

"Thor Gromowładny" od początku był serią, gdzie bardziej kibicowałem antagonistom niż tytułowemu bohaterowi. Powód? Byli ciekawiej napisani i mieli bardziej rozbudowaną historię, niż Assgardczyk ciskający gromy i chlejący co chwila alkohol. W pierwszych dwóch tomach mieliśmy do czynienia z Bogobójcą, który nie bez powodu wyżynał istoty, którym pomniejsze rasy składały ofiary, modły i stawiały świątynie. Potem był przywódca Mrocznych Elfów, choć on wypadł dla mnie bardzo nudno. Teraz natomiast jest niejaki Agger, szef gigantycznej korporacji Roxxon, będący w istocie kimś innym, niż się podaje. Na dokładkę dostajemy Galactusa, ale on jakoś nigdy nie robił na mnie wrażenia i tak było też tutaj. A jak w tym wszystkim wypada Thor? Powiedzmy, że bardzo przewidywanie, choć ciężko wymagać od fabuły komiksu jakiegokolwiek zaskoczenia, skoro 90% jego treści wrzucono na tył okładki w prezentacji.

14 października 2017

Nieśmiertelny Iron Fist #1: Opowieść ostatniego Iron Fista

Moja przygoda z serialem "Iron Fist", który można znaleźć na platformie Netflix, skończyła się bardzo szybko. Wręcz super szybko, bo nie dałem rady dotrwać do końca pierwszego odcinka. Aktorstwo poniżej przeciętnej, kiepski montaż, lipne efekty specjalne, a nade wszystko piekielnie suche, a miejscami wręcz głupie, dialogi. Ponoć w połowie serial zaczyna rozwijać skrzydła, ale jakoś nie mam siły sprawdzać tej plotki. Tymczasem komiks "Nieśmiertelny Iron Fist" jest przeciwieństwem wielu elementów wymienionych powyżej. O wiele ciekawsze postacie, ładny rysunek zastępujący kiepski montaż i scenografię, a co ważniejsze dobrze poprowadzony scenariusz. Z drugiej strony nie powinno to dziwić nikogo, kto liznął nieco mocniej komiks tego typu, gdyż za ostatni element odpowiadają tu Ed Brubaker, znany choćby z "Fatale", i Matt Fraction kojarzony z "Hawkeye". Kiedy dodamy do tego rysunek Davida Aja, ciężko oczekiwać, aby doszło do porażki.

13 października 2017

Fechmistrz

Bardzo cenię Xaviera Dorisona za scenariusz, jaki napisał do "Sanktuarium" oraz za to, jak umiejętnie wymanewrował totalnie rozsypaną na kawałki obecną linię fabularną w "Thorgalu". Dotąd na mojej liście życzeń znajduje się "Trzeci Testament", "W.E.S.T." i "Long John Silver", natomiast ostatnio wpadł mi w ręce "Fechmistrz". Już sama okładka wzbudziła żywo moje zainteresowanie, ponieważ lubię klimaty osadzone w realiach średniowiecza czy okresu Złotej Ery Imperium Rzymskiego. Gdy przeczytałem, że w "Fechmistrzu" będzie dodatkowo poruszony temat religii, a konkretniej rozłamów trawiących Chrześcijaństwo w XVI wieku, to moje nadzieje urosły ponad miarę. Co ważniejsze zostały w pełni zaspokojone, gdyż "Fechmistrz" opowiada prostą historię, o zwykłych ludziach, którzy musieli zetrzeć się z najmroczniejszym demonem nękającym ludzkość - ambicją.

12 października 2017

Smerfy #4: Jajko i Smerf

Świat Smerfów jest pełen magii, w tym bardzo dziwacznej magii. Na przykład zaczarowane jajko spełniające życzenia, gdy się w nie stuknie. Jak się szybko okaże taka rzecz może wywołać chaos, także w wiosce niebieskich skrzatów. Cóż, w każdym tkwi ziarno chciwości oraz chęć bycia kimś innym, niż jest się na co dzień. Oprócz tytułowej opowieści w tym albumie zawarto jeszcze dwie inne. "Fałszywy Smerf" jest następną potyczką Smerfów z czarnoksiężnikiem Gargamelem, który wpadł na kolejny szatański pomysł, a "Setny Smerf" opowiada historię narodzin nowego skrzata w wiosce. Jak zwykle nie zabraknie sporych pokładów humoru oraz nie małej dawki życiowych lekcji.

11 października 2017

Millennium Saga #1: Zamrożone dusze

Sylvain Runberg jest scenarzystą, którego prace lubię czytać, ale niekoniecznie kolekcjonować. Niemniej jego komiksowa wersja "Millennium" Stiega Larssona, ostatecznie przekonała mnie, aby sięgnąć po książkowy oryginał. Po śmierci twórcy "Millennium", gdy jego książki odniosły światowy sukces, kwestią czasu było, aż ktoś weźmie się za napisanie kontynuacji przygód Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista. Runberg postanowił to uczynić za pomocą komiksu i tak oto w 2016 we Francji, a we wrześniu tego roku również w Polsce, na półki księgarń zawitała pierwsza z trzech części "Millennium Saga", nosząca dość intrygujący podtytuł "Zamrożone dusze". Przyznaję, że jako osoba niemająca styczności z literackim dziełem Larssona (co zamierzam nadrobić jeszcze w tym roku), "Millennium Saga" wciągnęło mnie o wiele mocniej niż poprzednie komiksy z tej serii. Czemu? Cóż, powód jest cholernie prosty - fabuła.

Millennium #3: Zamek z piasku, który runął

Kto śledzi mojego bloga, ten zapewne wie, że do recenzowania komiksowej serii Millennium podszedłem bez wcześniejszego zaznajomienia się z oryginałem Stiega Larssona. Było to działanie celowe, gdyż chciałem zobaczyć, jak odebrałbym komiks nie znając pierwowzoru, na którym powstał. Jak dotąd nie czułem zawodu i po lekturze każdego kolejnego tomu chciałem od razu chwycić za książkę, która czeka na półce, ale postanowiłem, że wytrzymam do końca całej serii. Mam tu na myśli również "Millennium Saga", które ukazało się nakładem wydawnictwa Egmont z końcem września. Czy warto było to robić? W mojej opinii tak, choć "Zamek z piasku, który runął" kompletnie niczym mnie nie zaskoczył, co troszkę boli. Powodów tego stanu rzeczy jest bowiem kilka, a ich sedno mieści się głównie w jednym słowie - rysunek.

10 października 2017

Miracleman: Złota Era

Zarówno Neil Gaiman, jak i Mark Buckingham nie są mi obcy, jeśli idzie o ich twórczość. Pierwszego, co pewnie nikogo nie zdziwi, kto siedzi w komiksie, kojarzę z serii "Sandman", drugiego zaś bardzo, ale to bardzo, cenię za serię "Baśnie". Nieco inaczej było z postacią Miraclemana, którego poznałem dopiero podczas lektury albumu "Miracleman", wydanego przez Mucha Comics w październiku 2016 roku. Każdy fan gatunku superhero powinien choć raz przeczytać wyżej wspomniane dzieło, niemniej nawet osoby niepałające miłością do trykociarzy mogą z niego sporo wynieść. Jak zatem wypadła "Złota Era" wydana w albumie zbiorczym w 1992 roku? W mojej opinii, jako osoby nie będącej kompletnym laikiem, ale też niepałającej wielką miłością do trykotów - średnio. Przynajmniej na tle tego, co czytałem w "Miracleman", który jest komiksem trudnym, jednak dla wielu genialnym, z czym umiem się zgodzić. "Złota Era" natomiast jeśli idzie o scenariusz, mnie nie urzekła, a powodów jest kilka. Z drugiej strony przyznam się już na wstępie, że Buckingham ponownie urzekł mnie swoją kreską.