24 czerwca 2017

Tropico

Proste gry karciane pozwalające na rozgrywkę w więcej niż 5 osób są zawsze w cenie. Łatwo takim tytułem zarazić laików, sprawdzają się też na imprezach czy szkolnych przerwach. "Tropico" jest jednym z takich tytułów i nie mam tutaj na myśli gry komputerowej gdzie wcielamy się w osobę dyktatora władającego małym, wyspiarskim państewkiem. Zamiast tego przyjdzie nam tutaj liczyć żaby, motyle, kameleony oraz papugi, mając baczenie na ich kolorystykę. Zapraszam zatem do zapoznania się z tą malutką, ale ciekawą grą familijną, zaprojektowaną głównie z myślą o dzieciach i nowych graczach.

23 czerwca 2017

Feel the Magic

Piosenki z animacji Disneya są nieśmiertelne i wielu wokalistów wykonuje ich covery. You Tube jest wręcz zawalony takimi materiałami, zaś na scenach teatrów muzycznych, filharmonii czy amfiteatrów plenerowych nieraz występują artyści różnej marki, śpiewający piosenki z tych bajek. W letnią Noc Kultry, która odbyła się w Opolu 16 czerwca, Filharmonia Opolska zorganizowała kameralny koncert "Feel the Magic!", gdzie dwoje artystów - Sylwia Banasik i Maciej Pawlak - w takt muzyki granej na fortepianie przez Adama Sychowskiego, zaśpiewali garść piosenek z filmów "dla dzieci". Sam fakt, że sala była zapełniona po brzegi i średnia wiekowa publiki oscylowała w granicy trzydziestki, najlepiej świadczy o popularności tego typu spektakli. Niestety włodarze filharmonii chyba nie docenili zainteresowania ludzi, bo miejsca zabrakło momentalnie.

Velvet #3: Człowiek, który ukradł świat

Gdy zaczynałem swoją przygodę z "Velvet" od razu czułem, że nie będzie to nic ponadczasowego. Przez pierwsze dwa tomy komiks absolutnie niczym mnie nie zaskoczył, zatem nie szykowałem się na specjalnie porażający finał. Mimo wszystko ostatni album w pewnym miejscu mnie podszedł o tyłu i dał prztyczka w nos. Tak, w końcu doszło do naprawdę ciekawego zwrotu akcji, choć sam finał udało mi się odgadnąć w większej części już podczas lektury drugiego tomu. Czy jednak żałuję czasu spędzonego nad tym komiksem i przygodą w świecie szpiegów? Ani trochę, a powodów dla tego stanu rzeczy jest kilka.

22 czerwca 2017

Lyngk

Na moim blogu mogliście przyjrzeć się wszystkim grom Krisa Burma, który stworzył naprawdę niesamowitą serię. "Lyngk" jest jej ukoronowaniem i jednocześnie, przynajmniej póki co, ostatnią grą z Project Gipf. Zawiera on mechaniki oraz nawiązania do wszystkich poprzednich sześciu odsłon. Są to zatem, idąc wedle kolejności ich powstawania, Gipf, Tzaar, Zertz, Dvonn, Punct i Yinsh. Brzmi to jak jakiś tajemniczy kod, ale w praktyce każda nazwa ma ukryty wydźwięk, odkrywany kiedy zaczynamy grać. Nie inaczej jest i przy tym tytule, będącym w pewnym sensie hybrydą, po którą warto sięgnąć na samym końcu, kiedy już znanym poprzednie części. Dopiero wtedy będziemy wstanie docenił na całej rozciągłości pracę belgijskiego projektanta i matematyka. Zapraszam zatem do zapoznania się z jego najnowszym dziełem, potrafiącym zrobić z naszego mózgu sieczkę.

21 czerwca 2017

Velvet #2: Tajne życie umarlaków

Pierwszy tom "Velvet" czytało mi się bardzo przyjemnie, choć niczym specjalnie mnie nie zaskoczył. Drugi w praktyce dał mi wszystko to czego oczekiwałem od komiksu opowiadającego historię o wojnie szpiegów. Czy też "grze" jak to nazywają sami bohaterowie tej opowieści. Zatem wciąż mamy tutaj wszelkie sprawdzone chwyty z filmów o Jasonie Bournie czy Jamesie Bondzie, tyle że główna postać to seksowna kobieta, niekoniecznie w sukience. Tytułowa Velvet Templeton powoli zaczyna odkrywać kolejne zakamarki gry prowadzonej za jej plecami. Dowiaduje się, że jej mąż, zresztą też tajniak, niesłusznie posądzony o bycie podwójnym agentem, zginął niepotrzebnie, ktoś tuszuje sprawę z przeszłości na którą wpadł X-14, a sama Velvet nie tylko jest kozłem ofiarnym, ale i niewygodnym fragmentem całej układanki. Tak przedstawia się rys fabularny drugiego tomu i jedno trzeba przyznać - w swej, skądinąd sztampowej formie, wypada doskonale.

20 czerwca 2017

Patyczaki

Kto pamięta jeszcze z czasów przedszkola czy żłobka (o ile uczęszczał) zabawę w układanie obrazków z kolorowych patyczków? Zapewne nie jedna osoba, która czyta ten tekst pamięta te czasy, a i nie wykluczone, że swoim dzieciom serwuje podobne zabawy. W dobie wszędobylskiego ekranu, gdzie wystarczy tylko dotknąć czy przejechać palcem po kolorowo skrzącej się szybce, zdolności manualne dzieci potrafią być zabijane dość szybko. No bo po co się męczyć skoro wystarczy "tapnąć". Dlatego takie proste gry, czy też raczej zabawki, jak "Patyczaki" są w dzisiejszych czasach bardzo pożądane. Ktoś może krzyknąć: "Po co, mamy lepsze gry" i w pewnym sensie będzie miał rację, jednak Nawet w dzisiejszy czasach prostota, do tego solidnie wykonana, może okazać się lepsza od rozbudowanego tytułu. 

19 czerwca 2017

Winnica

Już jakiś czas temu wydawnictwo Granna, wypuściło nową grę w swej serii "GraMy" skierowanej do starszego oraz familijnego odbiorcy. "Winnica", bo o tym tytule mowa, to prosta gra karciana, wykorzystująca u graczy ich zmysł planowania oraz zagospodarowywania przestrzeni, w tym wypadku pół winorośli. Jest szybka, jest prosta, a przy tym można w nią grac zarówno w pojedynkę jak i w dwunastoosobowym gronie. W unboxingu przedstawiłem pokrótce jak "Winnica" wypada na tle jakościowym, teraz zaś przejdziemy do oceny samej rozgrywki i podsumowania jej na tle konkurencji.

Velvet #1: U kresu

Uwielbiam książki, komiksy i filmy o tematyce kryminalnej oraz szpiegowskiej. Jeszcze szczenięciem będąc sięgnąłem po Ludluma, MacLeana, Higginsa i Chriestie z czasem wzbogacając swoją biblioteczkę o nowe nazwiska. Z drugiej strony nie cierpię seriali pokroju "CSI: Kryminalne zagadki (podaj nazwę miasta)", gdyż zwyczajnie są naiwne i głupie od strony fabularnej. Po "Velvet" sięgnąłem bez cienia wahania, licząc na bardzo ciekawą opowieść szpiegowską. Wiecie, Zimna Wojna początku lat 70-tych, tajemnicza śmierć agentów super tajnej agencji wywiadowczej z siedzibą w Londynie, seksowna agentka i mroczna przeszłość. Co mogło pójść nie tak? Ano jedna rzecz - zbytnia wtórność.

18 czerwca 2017

Polowanie

Temat molestowania dzieci jest w dzisiejszych czasach bardzo często poruszany oraz budzi wiele skrajnych emocji. Nieraz ludzie wydaja werdykt nim poznają wszystkie fakty, a osoba posądzona o taki czyn jest napiętnowana i zlinczowana publicznie, nie rzadko dosłownie a nie tylko w przenośni. Tematyka ta jest wyjątkowo mocno dostrzegalna w krajach skandynawskich, gdzie opieka społeczna potrafi odebrać rodzicom dziecko za to, że to po prostu przyszło zapłakane do szkoły (to nie wymysł, takie sytuacje autentycznie miały miejsce w Szwecji). Nie ma znaczenia jaki był powód, dziecko płacze zatem jest molestowane. Sam pracując przez lata z dziećmi w wieku przedszkolnym zostałem postawiony pod ścianą, jednak miałem na tyle rozumu, że zgłaszałem każde podejrzane zachowanie dyrektorce. Choć posądzeń nie sposób było uniknąć, zwłaszcza od strony starych babć. No bo jak to - młody mężczyzna w sile wieku, pracuje z małymi dziećmi i się z nimi bawi w gry planszowe. W podobnej sytuacji znajduje się główny bohater filmu "Polowanie", ukazującego mroczną stronę, bardzo niedoskonałego systemu opieki nad dziećmi oraz to jak ludzie bez wahania i chwili namysłu uwierzą w największe kłamstwo małego chłopca czy dziewczynki. Bo przecież dziecko nie potrafi kłamać.

17 czerwca 2017

Osiedle Swoboda 2

Po nie małym sukcesie pierwszej serii "Osiedla Swoboda", która była publikowana w nieistniejącym już magazynie "Produkt", Michał Śledziński postanowił napisać kolejną serię. Wydał ją osobno w latach 2004-2006 już poza magazynem, który dopiero co zakończył żywot. Autor mocno zmienił konwencję, dorzucając między innymi kolory, fikcyjne postacie nawiązujące do znanych gier, komiksów i filmów, ale mimo wszystko zachował pewien unikalny styl "Osiedla Swoboda". Nadal wyśmiewa się z naszych, polskich przywar, ówczesnej sceny politycznej i społecznej oraz pokazuje w krzywym zwierciadle życie ludzi na wielkim blokowisku. Te zmiany mogą się podobać, ale nie muszą i tak było w moim wypadku. Czemu? Cóż, odpowiedź jest dość złożona.

Dvonn

Kris Burm mocno rozbudował swoją serię gier abstrakcyjnych, zwaną potocznie "Gipf Project". Miało się skończyć na jednej grze, potem na sześciu, obecnie jest siedem i nie ma pewności, że nie powstanie kolejna odsłona. Nie byłoby to złe posunięcie, gdyż większość jego gier jest naprawdę porządnie pomyślana, potrafi wciągnąć i bawić, a do tego zmusza naszą makówkę do pracy umysłowej. "Dvonn" można zaliczyć właśnie do takich pozycji, choć gdy ograło się już większość z jego gier ta wydaje się troszkę wtórna. Mimo to powstała jako czwarta w kolejce, zatem obecnie plasuje się pośrodku całej serii. 

16 czerwca 2017

Wilki i owce

W 2002 roku, dwa lata po wielkim sukcesie "Carcassonne", pojawiła się niepozorna gra familijna, która zdawała się kopiować niemal kropka w kropkę starszego rywala. Jak się szybko okazało, nie robiła tego, a w moich oczach wypadła zdecydowanie lepiej od konkurenta. "Wilki i owce" wzorowały się naprawdę mocno na "Carcassonne" jednak to dwie zupełnie inne gry, z których ta przedstawiona w niniejszej recenzji, jest o wiele szybsza, ciekawsza i w grywalna. Przedstawiam wam edycję z 2014 roku, która wprowadziła do rozgrywki dodatek "Grube ryby" mocno rozwijając cała zabawę. Oto historia wiecznie żywej legendy i ucznia, który w oczach wielu ludzi, przerósł swego mistrza.

Lotto: Loteryjka obrazkowa

Gry planszowe są z nami od wielu lat, w praktyce stuleci, jednak obecnie przeszły ogromną transformację. Co prawda nadal faktycznych graczy mamy stosunkowo mało w POlsce, jednak ta forma rozrywki zaczyna być w końcu coraz powszechniejsza w naszych domach. Cieszy to szczególnie z tego powodu, że w erze cyfryzacji i wszędobylskiego ekranu potrafimy choć na chwilę się od niego odkleić. Jednak nie wszystkie gry planszowe przetrwały próbę czasu i część odświeżanych dziś tytułów, zwyczajnie przegrywa z konkurencją w praktyce na każdym polu. Jednym z takich przykładów jest "Lotto: Loteryjka obrazkowa", która jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku potrafiła naprawdę przyciągnąć oko potencjalnego, młodego gracza. 

15 czerwca 2017

Unboxing #108: Kieszonkowiec od wydawnictwa Edgard

Wydawnictwo językowe Edgard, ma w swoich zasobach pokaźną ilość fiszek, słowników, rozmówek i innych materiałów edukacyjnych. nie skupiają się na najczęściej używanych językach w Europie czy na świecie, oferując swym klientom całkiem pokaźny arsenał lektur dających możliwość nauczenia się aż 32 języków. Spotkamy tutaj zatem słowniki tłumaczące na polski, np. hindi, koreański, perski czy hebrajski. Nawet łacina znalazła swoje miejsce w ich asortymencie. Dlaczego o nich wspominam? Bowiem Wydawnictwo Edgard poszło za ciosem mody na gry planszowe i wydało zestaw zwany "Kieszonkowiec". Nie jest to coś nowatorskiego na rynku, a mimo to prezentuje się ciekawie i przykuwa oko, nawet takiego weterana gier jak ja. Dziś zaprezentuję całą serię, przedstawię co zawiera, ile kosztuje i jak jest podzielona. Natomiast w niedalekiej przyszłości pojawia się dwie recenzje oceniające osobno część matematyczną i część językową. Zapraszam do lektury.

Domino: Gra w liczenie

Domino jest jedną z tych gier, które upływu czasu nadal się nie postarzało. Jego mechanikę wykorzystuje się w wielu współczesnych tytułach, jak "Zwierzątka" czy "Kingdomino", gdzie w drugim wypadku sama nazwa mówi jasno z czym będziemy mieli do czynienia. Jednak to klasyczne domino nie daje się wygryźć i jego stara planszowa wersja daje obie o tym przypomnieć. "Domino: Gra w liczenie" to kolejny stary tytuł wydawnictwa Granna, który zyskał nowe szaty (i cenę, obecnie ustanowioną na 25 zł) oraz ruszył ponownie do boju aby trafić do najmłodszego pokolenia. Czy z sukcesem? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej.